niedziela, 9 kwietnia 2017

Dekalog polskiego kina (i wcale nie "Dekalog" Kieślowskiego)

"Ewa chce spać"
Brytyjczycy o Polakach zdania mogą mieć różne, jednak British Film Institute o polskich filmach ma zdanie jak najlepsze! Całkiem niedawno organizacja, zajmująca się rozpowszechnianiem wiedzy i sztuki filmowej, opublikowała listę najlepszych obrazów zrealizowanych w Polsce. Nie brakuje standardowych pozycji, docenianych od lat na całym świecie, jest też kilka miłych niespodzianek



Co wybrali Brytyjczycy?

Zestawienie to jest interesujące z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wskazuje na docenienie za granicą dzieł, które w Polsce niekoniecznie cieszą się uznaniem publiczności, lub zostały już nieco zapomniane, nawet przez wytrawnych kinomanów. Po drugie – lista pokazuje, że gusta i preferencje Brytyjczyków odnośnie polskiego kina są nieco inne, niż nasze.

I tak, pierwszym miejscem listy jest „Ida”. Wybór dość oczywisty, ale jeszcze świeże są kontrowersje wokół filmu Pawła Pawlikowskiego, który w kraju uznawano za antypolski w wymowie. Historia młodej zakonnicy, która odkrywa prawdę o swojej rodzinie podzieliła widzów – duża część widziała tylko i wyłącznie wątek polskiej zdrady na narodzie żydowskim. Należy jednak zwrócić uwagę, że to miniaturowe arcydzieło kinematografii odnalazło swoich fanów na całym świecie. Doceniano prostotę i minimalizm historii i realizacji, doskonałe aktorstwo, znakomite zdjęcia oraz wyjątkową wrażliwość filmu na problemy pochodzenia, tożsamości i ludzkich wyborów.

Na liście znalazła się również „Iluminacja” Krzysztofa Zanussiego. Swego czasu jeden z czołowych polskich reżyserów, filar kina moralnego niepokoju, dziś mocno krytykowany za zbytnie, jak na artystę, zaangażowanie polityczne i niski poziom ostatnich filmów. „Iluminacja” stanowi oczywiście dobry przykład wybitnego talentu, jednak to chyba „Barwy ochronne” uznaje się za tour-de-force Zanussiego. Być może bardziej uniwersalny opowieści o fizyku poszukującym sensu istnienia zdecydował o tym, że Brytyjczycy przyjęli go lepiej, niż podszyty politycznym podtekstem dramat.


Wajda, Polański, nieco dalej

Nie zabrakło Wajdy. O „Popiele i diamencie” napisano już chyba wszystko, co można było napisać, a wybór drugiego filmu największego polskiego filmowca był chyba tylko formalnością. Padło na „Człowieka z marmuru”. I chyba dobrze.

Jest też „Nóż w wodzie”, jest „Eroica”, jest „Rękopis znaleziony w Saragossie” - tuzy. Ale! Jest też „Ucieczka z kina Wolność”. I to jest film, który działa na wielu płaszczyznach. Dla Polaków stanowi on metaforę historycznej walki artystów z cenzurą, a dla szerszej, światowej widowni – surrealistyczny obraz w klimacie najlepszych dokonań Woody'ego Allena lub nawet Luisa Bunuela.

Podsumowując, zestawienie BFI jest nieoczywiste, jednak prezentuje doskonały przekrój przez polskie kino z wszystkimi jego cechami. Cała lista dostępna jest tutaj.:


Teraz kurde my! Czyli złota 10-tka Mocnej Kultury

My również jesteśmy fanami dokonań polskich filmowców, dlatego proponujemy alternatywną listę dziesięciu (a w zasadzie jedenastu) filmów, które można polecać obcokrajowcom, aby przybliżyć im rodzime kino. I unikamy oczywistości!

1. "Piętro wyżej", Reżyseria: Leon Trystan, 1937. Brawurowa przedwojenna komedia z genialną rolą Eugeniusza Bodo. Jesteśmy pewnie, że Billy Wilder, twórca „Pół żartem, pół serio” i Neil Simon, autor „Dziwnej pary” widzieli ten film i czerpali z niego pełnymi garściami.
PS: gra tu też nasza, toruńska Helena Grossówna!

2. "Ewa chce spać", reż. Tadeusz Chmielewski 1957. Kolejna komedia, ale jakże warta przypomnienia. Czysta magia, która bije z tego dzieła nie pozwala przejść obojętnie nikomu, kto ma w sobie choć odrobinę wrażliwości.

3. "Rysopis", 1964. Jerzy Skolimowski. Formalny eksperyment, złożony z kilku etiud debiutującego Skolimowskiego. Nowa fala po polsku. 4. Dziewczyny do wzięcia / Wniebowzięci, 1972/1973. Bracia Kondratiukowie to obserwatorzy rzeczywistości równie wnikliwi i zabawni jak mistrz Bareja. Jednak w tych niewielkich formach bohaterowie budzą sympatię i współczucie nawet, jeśli nie zawsze postępują mądrze i słusznie.

5. "Austeria", reż. Jerzy Kawalerowicz, 1982. Seans tego filmu w pewnym momencie może przerodzić się niemal w trans, a to przez scenę hipnotycznego tańca żydów w karczmie. Poetycki i realistyczny jednocześnie.

6. "Bez końca", reż. Krzysztof Kieślowski1984. Nie umieszczać Kieślowskiego wśród najlepszych w polskim kinie po prostu nie wypada, dlatego przybliżamy mniej znane dzieło mistrza moralnego niepokoju. Czy chodzi tu o prawdę, czy o politykę? Zdecydujcie sami.

7. "O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji", 1984. Każde dzieło Piotra Szulkina warte jest seansu, bo dobre polskie filmy fantastycznonaukowe da się policzyć na palcach jednak ręki.

8. "Jańcio Wodnik", rez. Jan Jakub Kolski, 1993. Franciszek Pieczka jako wiejski filozof, wystawiony przez Boga na próbę. O rzeczach ważnych bez zadęcia, a widoki polskiej wsi zawsze cieszą oko.

9. "Dług", 1999. Krzysztof Krauze, opowiadając prawdziwą historię, która mrozi krew w żyłach, stawia diagnozę polskiej rzeczywistości po transformacji. Aktualny chyba jeszcze bardziej dziś, niż w momencie premiery.

10. "Córki Dancingu", 2015. Musical-horror o syrenach. Choćby dla samej tematyki i gatunkowego miksu warto zapoznać się z filmem Agnieszki Smoczyńskiej. Za granicą uwielbiają!

Coś pominęliśmy? Oczywiście, nie da się w dziesięciu filmach podsumować całej polskiej kinematografii. A Wy, jakie polskie filmy lubicie? Podzielcie się opiniami w komentarzach i na FB Mocnej Kultury.

Szymon Skowroński, Mocna Kultura

2 komentarze:

  1. No przepraszam bardzo, ale brak "Psów" to jakieś kuriozum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Psy" uwielbiamy i zasług dla kina polskiego im nie odejmiemy. Prawdę mówiąc, 9. miejsce mało należeć właśnie do obrazu Pasikowskiego lub "Długu". Wybór był na tyle ciężki, że zdecydować mógłby równie dobrze rzut monetą. Uznaliśmy jednak postawimy na nieco mniej znane dzieła.
      I cieszy nas Twoja reakcja :)

      Usuń