piątek, 28 kwietnia 2017

Dlaczego warto przyjrzeć się festiwalowi w Cannes zdaniem Mocnej Kultury?


Wielkimi krokami zbliża się festiwal w Cannes. Co roku w maju słoneczne wybrzeże Francji na kilka dni staje się stolicą światowego kina. Serwisy filmowe na całym świecie publikowały już programy festiwalu, więc nie będziemy jej powtarzać. Chcemy jednak zwrócić Waszą uwagę na to wydarzenie, gdyż najbliższa impreza będzie wyjątkowa - z kilku względów.

tekst: Szymon Skowroński
Po pierwsze: 70 lat minęło, a reżyser jest bogiem

Po pierwsze, festiwal obchodzić będzie siedemdziesiąte urodziny. Pierwsza edycja odbyła się w roku 1939, a następna dopiero po zakończeniu wojny, w 1946. W 1955 roku przyznano po raz pierwszy "Złotą Palmę" (Palme D'Or) - wielką nagrodę festiwalu, którą co roku wybiera wąskie, kilkunastoosobowe grono złożone głównie z filmowców. 

Co ważne, jury jest zawsze międzynarodowe, a w jego składzie zasiadają zarówno znani światowi twórcy, jak i bardziej niszowi artyści, w tym aktorzy i przedstawiciele innych branż związanych z produkcją filmową. Taki charakter jury decyduje o wyborze filmów pod kątem ich wartości artystycznej - przynajmniej w teorii, bo bywają od tej zasady wyjątki, o czym poniżej. 


historyczny plakat I edycji Festival International du Film Cannes, 1939 aut. Jean-Gabriel Domergue

Nagrodę odbiera zawsze reżyser filmu, który, zgodnie z francuską myślą, jest jego autorem. W ciągu siedmiu dekad Palma powędrowała między innymi do rąk Delberta Manna (amerykański reżyser filmu "Marty", 1955), Jacquesa Cousteau (francuski badacz oceanów i filmowiec, "Cichy świat", 1956), Michelangelo Antonioniego i Federico Felliniego (włoscy twórcy, których śmiało można zaliczyć do kanonu kina), Emira Kusturicy (oficjalnie: Jugosławia, jednak sam Kusturica uznaje siebie za Serba), duńczyka Billie Augusta (który nagrodę otrzymał dwukrotnie) oraz pochodzącego z Chin Chena Kaige (autor jednego z najlepszych filmów chińskiej kinematografii - "Żegnaj, moja konkubino"). 

Są wśród uhonorowanych również twórcy nieco - nie bójmy się napisać - zapomniani, np. Turkowie Yilmaz Guney i Serif Goren, Grek Constantin Costa-Garvas, ale są także światowej sławy filmowcy, w tym bracia Coen, David Lynch i Martin Scorsese. Nie ma natomiast większego zaskoczenia wśród nagrodzonych Polaków - Andrzej Wajda i Roman Polański (warto jednak wspomnieć, że to nagrody nominowano również Krzysztofa Zanussi i Wojciecha Hasa).

Historia Cannes to zatem historia wielkiego kina, które narodzić się może wszędzie i w każdych warunkach.



Po drugie: "Twin Peaks 2" na Croisette

Po drugie - w Cannes zagości telewizja. Nie chodzi tu - bynajmniej - o wszędobylskich reporterów zainteresowanych kreacjami, ozdobami, plotkami i romansami gwiazd. W sekcji "Wydarzenia specjalne" (czyli filmy wyświetlane poza konkursem główny, nienominowane do Złotej Palmy, ale wyświetlane w trakcie festiwalu) wyświetlone zostaną pierwsze odcinki nowego sezonu "Miasteczka Twin Peaks" Davida Lyncha (serial powraca po, bagatela, ponad dwudziestu pięciu latach) oraz cały pierwszy sezon "Top of the Lake: China Girl" australijskiej reżyserki Jane Campion. Co to właściwie oznacza?

Obecność tych produkcji na festiwalu stricto filmowym zwraca uwagę na coraz większe znaczenie telewizji (oraz sieci typu Netflix) w świecie kina. Już od kilku lat filmowcy odnaleźli większą swobodę twórczą i artystyczną w tej formie. Zamiast być marionetką wielkiego studia, które i tak będzie miało ostateczny wpływ na kształt filmu i podejmie kluczowe decyzje w jego, twórcy wolą korzystać z takiego samego zaplecza technicznego, talentu młodych aktorów i możliwości niezależnych i globalnych sieci telewizyjnych, które gwarantują im dystrybucję i publiczność.

Wpływ wspomnianego Netflixa widać już od lat w corocznych rankingach (widowni i krytyków) seriali telewizyjnych, a obecność telewizji w Cannes zdaje się tylko potwierdzać nieuniknioną reformę kina, która odbywa się na naszych oczach.

Osobiście, jesteśmy niezmiernie ciekawi losów agenta Coopera w kontynuacji kultowego serialu Lyncha. Oprócz tego, specjalnym pokazem będzie zrealizowany w formie wirtualnej rzeczywistości projekt meksykańskiego Alejandro Gonzaleza Innaritu. Niewiele wiadomo o tym pokazie poza tym, że może w nim uczestniczyć jedna osoba przez sześć minut, a całość odbywa się się w specjalnie przygotowanym magazynie. Innaritu swoimi ostatnimi dokonaniami ("Birdman" oraz "Zjawa") pokazał, że ma duży wpływ na współczesne kino. 


Po trzecie: rozumiemy Hitlera

Po trzecie - zewsząd słychać głosy o dużej ilości polityki w Cannes. Jednak jak słusznie zauważyło "Variety", to nie Cannes politykuje, tylko filmowcy. Terroryzm, wojna i problemy imigrantów stanowią na tyle silne światowe tematy, że trudno oczekiwać, że artyści je zlekceważą. Tutaj rodzi się jednak pytanie: na ile film może być głosem w politycznej lub społecznej dyskusji, a nawet jeśli nim jest - to czy poglądy i wartości przezeń prezentowane powinny być brane pod uwagę w ocenie jego artystycznej jakości?

Tak jak pisaliśmy wcześniej, Cannes nie zawsze udaje się odcinać od polityk i tak np. w 2004 nagrodzono kontrowersyjny dokument "Fahrenheit 9/11", doceniając teoretycznie jego walory filmowe. W 1981 Palma trafiła w ręce Andrzeja Wajdy za "Człowieka z żelaza", co było niemal jawnym zajęciem stanowiska politycznego (z historycznego punkt widzenia - dobrego stanowiska, ale jednak jesteśmy zdania, że w sztuce chodzi o sztukę, nie - politykę).

Kilka lat temu spore zamieszanie wywołała wypowiedź Larsa von Triera, czołowego duńskiego filmowca, który stwierdził, że w pewnym sensie "rozumie Adolfa Hitlera". Konferencja prasowa, na której padły te słowa, została szybko zakończona, a artysta od tamtej pory stał się persona non grata festiwalu... Reasumując, Cannes stanowi nie tylko festiwal sztuki, ale stanowi też barometr społecznych niepokojów. Warto mu się przyjrzeć choćby z tego powodu.

Cannes budzi emocje co roku. 

Wybór najlepszego filmu zawsze wywołuje zarówno fale entuzjazmu jak i głosy krytyki. Jednak chyba właśnie o to chodzi, aby prowokować, zmuszać do myślenia, komentarza i dyskusji. Z wielkich, światowych festiwali, to chyba właśnie Francja - w końcu kolebka kina - ma najbardziej zróżnicowany, eklektyczny i wrażliwy na odmienność gust.

Międzynarodowy charakter jury, kontrowersyjne decyzje, wielkie nazwiska obok tych małych, nieznanych - to są rzeczy, których trzeba szukać w kulturze i sztuce. Zachęcamy Was do przyjrzenia się programowi tegorocznego festiwalu i zapoznania się chociaż z częścią filmów, które zostaną tam wyświetlone.

Obok tuzów takich jak Haneke i Zwagincew swoje nowe obrazy zaprezentują m.in. Koreańczyk Bong Joon-ho (twórca genialnego filmu kryminalnego "Zagadka zbrodni"), niezależny amerykański reżyser Noah Baumbach, kontrowersyjny Grek Yargos Lanthimos i francuz Michel Hazanavicius. Będzie co oglądać!

A poniżej, pod zdjęciem, nasz TOP 10 Złotych Palm!

Złota Palma dla Andrzeja Wajdy za "Człowieka z żelaza",
ob. eksponat Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, fot. Jarek Jaworski

TOP 10 Złotych Palm w historii Cannes wg Mocnej Kultury

Na koniec podrzucamy Wam listę dziesięciu najciekawszych - w naszej opinii - filmów, które otrzymały Złote Palmy w Cannes:

1. "Viridiana", reż. Luis Bunuel - ekskomunika z Kościoła Katolickiego dla reżysera stanowi przykład błędnej interpretacji filmu.

2. "Powiększenie", reż. Michelangelo Antonioni - popkultura i filozofia to nasze ulubione połączenie, a można zaryzykować stwierdzenie, że Antonioni był jednym z pierwszych, które je stosowali.

3. "If...", reż. Lindsay Anderson - jeśli lubicie kubrickowską "Mechaniczną Pomarańczę", to na pewno przypadnie wam do gustu ten surrealistyczny obraz o uczniach dokonujących przewrotu w szkole.

4. "MASH", reż. Robert Altman - najbardziej europejski z amerykańskich reżyserów i jego wojenna komedia. To czasy Wietnamu, ale to nie Wietnam!

5. "Drzewo na sabaty", reż. Ermanno Olmi - nie da się ukryć, że to kino dla wytrawnych widzów. Niemal dokumentalna kronika życia włoskiej wsi początku wieku. Jeśli kino ma mieć walory edukacyjne i kulturoznawcze, to Olmi jest jego profesorem.

6. "Cały ten zgiełk", reż. Bob Fosse - życie i śmierć jako musical o uzależnionym od leków, papierosów, alkoholu i romansów choreografie. Bob Fosse podsumował swoje życie i niemal przepowiedział swój koniec w scenariuszu tego dzieła.

7. "Paryż, Texas", reż. Wim Wenders - spojrzenie Niemca na problemy rodziny i tożsamości na amerykańskim pustkowiu. Wizualne dzieło sztuki.

8. "Węgorz", reż. Shohei Imamura - obowiązkowa wycieczka do Japonii. Kryminalna sprawa i ciekawe rozwiązania formalne nie odnalazły wielu zwolenników w Polsce, może czas to zmienić? 

9. "Sekrety i Kłamstwa", reż. Mike Leigh - "dramat obyczajowy" może być przewrotny, zabawny i przystępny, w dodatku pięknie nakręcony. Jeśli ten gatunek budzi w Was przerażenie, zapoznajcie się z filmem Leigha.

10. "Miłość", reż. Michael Haneke - to film o miłości. Prawdziwej miłości. Bez polityki, akcji, komedii, seksu, romansu, motylków w brzuchu i fajerwerków na niebie.

Co sądzicie o festiwalu w Cannes? Może unikacie tego typu wydarzeń, bo są zbyt zamknięte i wyniosłe? Dajcie znać w komentarzach!  

Nasz FACEBOOK!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz